Wizyta Izraelczyków w naszej szkole.

Trzecia jaskółka wiosnę już czyni… bo trzeci raz odwiedzili nas uczniowie ze szkoły w Izraelu, więc to już chyba tradycja. Przyjechali do nas rano 20 listopada w jednym celu: żeby poznać młodych Polaków i razem z nimi popracować nad sprawą tożsamości kulturowej w świetle wspólnej historii, która była i tak ciekawa i tak trudna dla nas wszystkich. Dobrze się nam jednak razem spędza czas, skoro obie szkoły decydują się na takie wydarzenie. W tym roku tematem rozważań uczyniliśmy Janusza Korczaka: Żyda I Polaka.

A było tak:

Siostra Wanda i Kinga Witek czekali na gości przy furcie na św. Jana. Jak zwykle spóźnieni (korki krakowskie połączone z wycieczkowym tempem młodzieży) przybyli około 9.00 i przeszli do auli, gdzie głośnym, mocnym i radosnym Szalom powitał ich chór szkolny.  Nasi goście lubią śpiewać, szybko polubili atmosferę naszego Liceum. Nastąpiło oficjale powitanie i z ust Siostry Dyrektor Ewy Mierzwy tłumaczonych przez Panią Katarzynę Ślusarczyk popłynęło dużo ciepłych słów o naszym wspólnym spotkaniu, którego sensem jest budowanie mostów porozumienia i otwartości. Izraelczycy wyjaśnili nam, dlaczego co roku przyjeżdżają do Polski i jak lubią poznawać nasz kraj i swoją w nim historyczną obecność. Pokazali nam film o Izraelu i kilka piosenek zaśpiewanych przez nich poderwało wszystkich do tańca. Wspólnemu śpiewaniu (chór to robił z taką werwą…) nie byłoby końca, gdyby nie zajęcia w trzech zespołach pod opieką Pań K. Ślusarczyk, K. Strzelec i G. Steligi. Podczas nich młodzież miała okazję bliżej się poznać i porozmawiać o sobie i o Korczaku, który był pretekstem w rozważaniach o tożsamości narodowej człowieka. Zwiedzali szkołę i byli nawet w kościele, bo bardzo interesuje ich, jak wygląda katolicka świątynia i jaka jest nasza religia. Nas zawsze skłania do refleksji o różnicach w wyborach życiowych młodych ludzi tu i tam obowiązkowa służba wojskowa, jaką musi odbyć każdy młody i młoda obywatelka Izraela. Z dużą ciekawością oglądali zdjęcia z poprzednich wizyt: szukali swoich kolegów i nauczycieli, bo co roku przyjeżdża do nas grupa z nowymi opiekunami. Na finał wizyty poszliśmy wszyscy na salę gimnastyczną, gdzie odtańczony został wspólny krakowiak: Liliana Ludomirska i Bartek Ślęzak poderwali wszystkich do tańca. Ludzie ze sobą rozmawiali, wymieniali kontakty, byli sobą autentycznie zainteresowani i o to chodziło!

Siostra Dyrektor pożegnała naszych gości i zaprosiła znów za rok. Wychodzili od nas niechętnie i opieszale, bo dobrze nam tu było razem przez te trzy godziny. Na drogę polskim zwyczajem poczęstowaliśmy ich obwarzankami.

O sensie tego spotkania i najciekawiej z naszej strony wypowiedział się Jan Olbratowski, który reprezentował nas oficjalnie a po spotkaniu zanotował to tak:

Była to trzecia wizyta uczniów z Izraela w naszej szkole, ale dopiero w tym roku zdecydowałem się zaangażować się w ten projekt. Wcześniej budził on u mnie raczej negatywne uczucia, pomijając fakt, że obawiałem się kontaktu z obcymi ludźmi, na dodatek z innego kraju, to wyobrażałem sobie to spotkanie jako długa rozmowa o Holokauście, II wojnie światowej i innych tematach związanych z zagładą Żydów. Obawy budziły też u mnie krążące opowieści o wycieczkach z Izraela, np. że w żaden sposób nie są otwarci na kontakt i postrzegają nas Polaków jak wrogów. Postanowiłem jednak sprawdzić to sam, i okazało się, że wszystkie moje wyobrażenia okazały się błędne. Uczniowie okazali się być miłymi i otwartymi ludźmi, którzy pamiętali oczywiście o tragedii Żydów w czasie II wojny światowej, jednak, co wynikło z rozmowy, nie chcieli, aby rzutowało to na to, jak postrzegają Polskę i Polaków. Udało mi się bliżej poznać i zaprzyjaźnić z dwiema osobami, a całe spotkanie uważam za bardzo udane. Jedyna rzecz, która mnie zmartwiła, to słowa mojej nowej koleżanki, że opiekunowie kazali im pochować wszystkie znaki wskazujące na to, że są Żydami, aby uniknąć ataków ze strony Polaków. Jest to dla mnie przykre, że nasz kraj wciąż jest postrzegany jako antysemicki, ale myślę, że tego typu spotkania sprawią, że znikną uprzedzenia po obu stronach i będziemy umieli żyć w przyjaźni.