previous arrowprevious arrow
next arrownext arrow
Slider

ŚDM Panama 2019

"Jesteście Bożym teraz"
Papież Franciszek

34. Światowe Dni Młodzieży  odbyły się  22-27 stycznia 2019 r. w Panamie.
Temat tego spotkania to: Oto ja służebnica Pańska, niech Mi się stanie według słowa twego (Łk 1,38).

Wśród Panamskich Pielgrzymów znaleźli się także uczniowie naszej szkoły.

Weronika:
Światowe Dni Młodzieży to wydarzenie, które zasługuje na szczególną uwagę. Większość z nas miała okazję doświadczyć go w 2016 roku w Krakowie. Tegoroczny ŚDM odbył się w Panamie. Grupa, z którą miałam okazję spędzić ten wspaniały czas, wyruszyła w podróż w niedzielę 13.01. Pierwszy tydzień spędziłam w Monagrillo. Mieszkałam u rodziny w typowym panamskim domu. Miałam okazję poznać codzienne życie Panamczyków. Każdego dnia rano spotykaliśmy się na Eucharystii. Było dużo tańca i śpiewu. Drugi tydzień to pobyt w stolicy, w Panama City. Spotkałam ludzi z całego świata. Mówili różnymi językami, mimo wszystko dobrze się rozumieliśmy. Tradycją mojej grupy było codzienne śpiewanie „Barki” w metrze o godzinie 21:37. Gdy tylko zaczynaliśmy śpiewać, inne grupy dołączały się do nas i śpiewały w swoim języku. Zobaczyłam wielką otwartość i dobroć ludzi. Słowa papieża Franciszka na długo zapadły mi w pamięć. Zapraszam wszystkich do Lizbony.   

Zosia:
Panama jest wspaniałym i pięknym krajem. Poznałam cudownych ludzi, z którymi do dzisiaj mam kontakt. Wyjazd do Panamy dał mi możliwość poznania nowej kultury, tradycyjnych tańców, przysmaków panamskich. Bardzo mocno pod względem duchowym przeżyłam słowa papieża Franciszka. Do dzisiaj je pamiętam i staram się wprowadzać w moje życie.

Gabrysia:
Od kiedy papież Franciszek ogłosił na mszy posłania w Krakowie, że następne Światowe Dni Młodzieży odbędą się w Panamie, bardzo chciałam tam pojechać. Moje marzenie spełniło się i 15 stycznia br. wyruszyłam z grupą PoMyśl Panama na lotnisko.
Podróż minęła szybko; autokarem do Warszawy, samolotem do Paryża, samolotem do Kostaryki, znów autokarem i po już 46 godzinach podróży dotarliśmy do słonecznego, 30-stopniowego La Villa de Los Santos, niedaleko Chitre w Panamie. Po spontanicznym odśpiewaniu “Barki” (my po polsku, gospodarze równocześnie po hiszpańsku) zostaliśmy zakwaterowani u rodzin, przeważnie tylko hiszpańskojęzycznych, dlatego wspierał nas Google Tłumacz. Ja miałam szczęście i wraz z koleżanką zostałyśmy przyjęte przez starszą panią, której wnuczka mówiła płynnie po angielsku. Wzruszył nas fakt, że choć jej babcia jest katoliczką, a ona sama baptystką, to chętnie służyła nam pomocą.
Również inni Panamczycy cieszyli się z naszego pobytu; uśmiechali się, machali, oferowali pomoc w dotarciu do różnych miejsc. Chociaż ich styl życia różni się od polskich przyzwyczajeń (np. wszechobecna “mañana” (jutro/poranek)), to staraliśmy się przyjąć pobyt w tej rzeczywistości jako ciekawe doświadczenie.
Po Dniach w Diecezji, czyli: tańcach, sprzątaniu plaży, rozmowach z miejscowymi, tańcach, przejściu na mszę do miasta Chitre z muzyką z dużego głośnika zainstalowanego w bagażniku samochodu, tańcach i mszy z rodzinami, nadszedł czas rozstania i przejazd do Panama City. Na pożegnanie usłyszeliśmy od rodzin, że “Mi casa es tu casa” (Mój dom jest Waszym domem).
Wiedzieliśmy, że szczególnie w stolicy są bardzo duże różnice w zamożności społeczeństwa, np. po jednej stronie ulicy są tzw. slumsy, a po drugiej – 40-piętrowy wieżowiec; warunki lokalowe przeszły nasze najśmielsze oczekiwania. Mogliśmy zażyć kąpieli błotnych dzięki prysznicom polowym, poczuć się jak w filmie sensacyjnym za sprawą opinii o okolicy, w której leżała nasza szkoła, a dreszczyku emocji dodawała obecność…karaluchów.
Pobyt w szkole okazał się jednak fantastyczną przygodą i dawał dużo swobody, np. mogliśmy wracać o północy. Tylko potem trzeba było wstać wcześnie, bo po śniadaniu jeździliśmy na wycieczki kulturoznawcze, a w trakcie dnia księża odprawiali msze, np. na plaży. Indiańska wioska, dzień na wyspie, dżungla w mieście – to tylko niektóre z atrakcji. Oczywiście, wyprawy były tylko uzupełnieniem wydarzeń centralnych z udziałem Papieża Franciszka i poruszających katechez, jakie głosili biskupi dla grup z Polski. Szczególnymi polskimi akcentami w Panamie były obecność statku Dar Młodzieży oraz polska msza, a po niej – koncert z odtańczeniem poloneza.
Niesamowite, jak inni pielgrzymi reagowali na polską flagę; robili zdjęcia, klaskali albo wspominali swój pobyt na ŚDM w Krakowie. Raz nawet na mszy otwarcia podzielili się z nami radioodbiornikami, abyśmy i my mogli posłuchać w polskim tłumaczeniu trafiających do serca słów Papieża. Wtedy też, mimo ogromnego tłumu, spotkałam przypadkiem koleżankę z naszego Liceum. Cóż, taki urok ŚDM…
Czas mijał szybko i po mszy otwarcia, mszy powitania Papieża i Drodze Krzyżowej, szliśmy na czuwanie, czyli czas szczególnie wypełniony modlitwą i śpiewem przed mszą posłania. Udało nam się być blisko przejazdu Papieża pośród młodych. Po mszy podekscytowani czekaliśmy na ogłoszenie kolejnego gospodarza ŚDM… A więc – Portugalia!
Serdecznie polecam doświadczenie ŚDM (po hiszpańsku JMJ), czyli doświadczenie Bożej opieki, obecności, poznania nowych ludzi, kultury oraz pięknych miejsc i zachęcam do wyjazdu na kolejne.