previous arrowprevious arrow
next arrownext arrow
Slider

Wilno - centrum Miłosierdzia

"Tu mieszkała s. Faustyna. I Pan Jezus stał na progu..."

W roku szkolnym 2017/2018 Rada Szkół Katolickich wraz z oo. Paulinami zorganizowała ogólnopolski konkurs z okazji 300-lecia koronacji Obrazu Matki Bożej Jasnogórskiej. Konkurs odbywał się trzyetapowo. Etap pierwszy – indywidualny, na terenie szkoły. Etap drugi i trzeci – w trzyosobowych drużynach, na Jasnej Górze.
Do konkursu zgłosiło się około 800 uczniów. W ścisłym finale było ich 18, a naszym trzem uczennicom z klasy 3 gimnazjum (Kasi, Agnieszce i Hani) udało się zająć miejsce trzecie. Nagrodą był wyjazd do Wilna.
Pielgrzymka do Wilna odbyła się w dniach 17-21 maja 2018 roku. W podróż udaliśmy się wynajętym 9-osobowym busem wraz z ks. Jackiem z Kąclowej i jego trzema uczennicami, które w konkursie zajęły miejsce II.

WRAŻENIA
Wilno zrobiło na nas niesamowite wrażenie. Ze swoimi poniszczonymi kamienicami, polskością, którą „czuć” na każdym kroku, wieloreligijnością. Co do tej ostatniej – w samym centrum Wilna znajduje się kilka kościołów różnych wyznań – począwszy od katolików, poprzez grekokatolików, prawosławnych, żydów. Są też miejsca spotkań sekt i kościołów „współczesnych”. Tę różnorodność najlepiej oddaje chyba następujący obrazek: Ostra Brama; stoimy na zewnątrz, spoglądając w stronę Maryi. W bramie biedni proszą o jałmużnę. Mieszają się języki – litewski i polski. Przechodzą pielgrzymi obu narodowości. Wtem pojawiają się ludzie ubrani w charakterystyczne stroje, ze specyficznymi instrumentami i muzyką. Hari-Krisznowscy przechodzą przez Bramę, ze swym radosnym śpiewem. Matka Boża spogląda na nich z góry. A my – ze zdziwieniem – z boku.

Najpiękniejszym jednak odkryciem było doświadczenie Wilna jako rzeczywistego, cichego i prawdziwego Centrum Miłosierdzia Bożego. Bardzo pomogła nam w tym s. Agnieszka (o niej słów więcej za chwilę) dzięki poświęconemu nam czasowi i za sprawą opowiedzianej nam historii jej zgromadzenia.

PRAWDZIWE CENTRUM MIŁOSIERDZIA

Dom
Dom, w którym mieszkaliśmy w Wilnie, należy do Sióstr Jezusa Miłosiernego, założonych przez bł. ks. Michała Sopoćkę. Historia tego przybytku i jego tajemnice otwierały się przed nami stopniowo i zaskakiwały za każdym razem…

W domu tym, na piętrze, mieszkał ks. Sopoćko. Na parterze zaś swoją pracownię miał pan Kazimirowski (obecnie znajduje się tam kaplica sióstr). W tejże pracowni namalował on obraz Jezusa Miłosiernego, według bezpośrednich i osobistych wskazówek św. s. Faustyny. Siostra Faustyna bywała tam zatem często, a „Pan Jezus stał na progu”. Bowiem – według opowiadań s. Agnieszki, przełożonej tamtejszej wspólnoty, która nas gościła – i w tym domu Pan Jezus objawiał się s. Faustynie, dając jej wskazówki co do Obrazu.

Obraz
W jaki sposób obraz był malowany? Jako „model” służył sam ks. Sopoćko, który ubierał albę i odtwarzał postać Jezusa – ułożenie rąk, wzrok, kroki…

Jak udało się nam wyczytać z tekstów bł. ks. Michała, zamieszczonych w domu sióstr – podjął się on dzieła malowania Obrazu nie z tej przyczyny, iż od samego początku mocno wierzył w przekazywane przez s. Faustynę słowa, ale bardziej z ciekawości – chciał zobaczyć, co z tego wyniknie, jak ten obraz będzie wyglądał, co z sobą przyniesie.

Wileński Obraz Jezusa Miłosiernego przebył długą podróż, zanim na stałe został umieszczony w obecnym sanktuarium. Po raz pierwszy został wystawiony do publicznej czci w Ostrej Bramie, tak jak opisuje to w swoim “Dzienniczku” s. Faustyna. W czasie wojny został wywieziony na Białoruś. Po powrocie na Litwę przez długie lata przebywał w polskim kościele pw. Ducha Świętego oo. Dominikanów, a od 2005 roku znajduje się w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Wilnie.

ZGROMADZENIE
Pod koniec życia s. Faustyny ks. Sopoćko odwiedzał ją w szpitalu. Dręczyła go jedna rzecz – Zgromadzenie zapowiadane przez Jezusa. S. Faustyna umiera, a Zgromadzenia nie ma. Przecież ona miała je założyć. I co? Co robić? Podczas jednej z wizyt w szpitalu spytał o to samą s. Faustynę. Ta mu odpowiedziała, że się pomodli i poprosi Jezusa o odpowiedź. Następnego dnia (kilka dni później?), podczas Mszy Świętej, bł. ks. Michał miał taką myśl: tak jak Faustyna nie namalowała obrazu, tak też nie założy zgromadzenia. Nie namalowała obrazu sama, tylko z pomocą innych, choć za jego pośrednictwem. Podobnie będzie i z nowym zgromadzeniem. On ma się tym zająć.

Podczas kolejnych odwiedzin u s. Faustyny ponownie spytał ją o nowe zgromadzenie. Ona odpowiedziała: przecież Pan Jezus dał już księdzu odpowiedź.

I tak też się stało – ks. Michał założył nowe zgromadzenie, Zgromadzenie Sióstr Jezusa Miłosiernego.

W Wilnie swój klasztor miały kiedyś także Siostry Matki Bożej Miłosierdzia (zgromadzenie, w którym była s. Faustyna). Było to skupisko kilku domów. Jednak czasy wojny i rzeczywistość lat powojennych sprawiły, że siostry z różnych względów musiały wyprowadzić się z tego miejsca. W wyniku trudnej sytuacji historycznej i licznych uszkodzeń, większa część zabudowań klasztornych uległa zniszczeniu. Został tylko jeden domek. I to ten, w którym mieszkała św. s. Faustyna. A w nim piec, w którym spaliła swoje pierwsze notatki, rzekomo na polecenie anioła.

PONARY
Naszym przewodnikiem po Wilnie była p. Jolanta Kostygin – Polka urodzona na Litwie, ale bardzo mocno akcentująca swoje korzenie. Jej poczucie humoru, fachowość i znajomość tematu sprawiły, że nie miałyśmy czasu na nudę, nie było też spraw niedopowiedzianych czy niejasnych. Dziewczyny stwierdziły wręcz, że p. Jola ma taką wiedzę, iż może stanąć przy jakimkolwiek drzewie i opowiedzieć jego historię. A odkryła przed nami historię nie jednego, ale kilkuset drzew…

Zwiedziliśmy nie tylko Wilno, ale także Troki. Podczas drogi powrotnej z Trok, p. Jola stwierdziła, że jest jeszcze jedno miejsce, które warto zobaczyć. Pyta zatem:

– Jedziemy?
– A czy to jest po drodze?
– Tak, po drodze, po drodze!
– No to jedziemy!

Co prawda okazało się, że to „po drodze” to jest jakieś 10 km w jedną stronę… ale – warto było poznać historię tego miejsca…
Ponary to dzielnica Wilna, bardzo piękna i zalesiona. Niestety – kryjąca w sobie smutną tajemnicę.
Przed wojną miejsce to było czasem spacerów, rekreacji i wypoczynku miejscowej ludności. 

W czasie II wojny światowej las w Ponarach stał się miejscem masowych mordów dokonywanych pod Wilnem przez oddziały SS, policji niemieckiej i kolaboracyjnej policji litewskiej. Ofiary dostarczano pociągami lub ciężarówkami (czasem transportami pieszymi), rozstrzeliwano i grzebano we wspólnych dołach. W miejscu tym zginęło około 100 tysięcy ludności cywilnej – Polaków i Żydów.

W jaki sposób historia ta ujrzała światło dzienne? Świadkiem zbrodni był Kazimierz Sakowicz, który na skraju ponarskiego lasu miał swój dom. Siedząc na poddaszu, obserwował te wydarzenia i nasłuchiwał – ile było transportów, jakiego rodzaju, ile strzałów, co się działo. Sporządzał notatki na małych skrawkach papieru, chował do butelek po lemoniadzie i zakopywał w swoim ogrodzie.

Po usłyszeniu historii mieliśmy czas na indywidualną wędrówkę i zadumę w ponarskim lesie. Nikt z nas nie znał tej historii. Wszyscy byliśmy bardzo poruszeni.

 

OCZYWIŚCIE OSTRA BRAMA
U Matki Bożej Ostrobramskiej byliśmy już w dzień przyjazdu. Miejsce, w którym mieszkaliśmy znajdowało się w odległości 3 minut drogi od Bramy, wieczór był do naszej dyspozycji, dlatego bardzo skrupulatnie wykorzystaliśmy ten czas. Przed wizerunkiem Maryi mieliśmy również Mszę Świętą.

U Matki Bożej spędziliśmy też indywidualnie ostatnie nasze chwile przed wyjazdem z Wilna.

To były piękne spotkania…

s. Aurelia